- Może robi wrażenie, ale idzie przywyknąć, na mnie już to wszystko wrażenia nie robi - stwierdziła.
- Chciałbym mieszkać w takim domu chociaż przez jeden dzień - powiedział chłopak.
- Gdzie Wy mieszkacie? - zapytała Clary.
- Szkoda gadać - zbył ją Niall.
- No mówcie - ponagliła.
- Praktycznie obok szkoły - odpowiedział Louis.
- Na tych starych ulicach? - zapytała ze zdziwieniem.
- Niestety nam Bóg nie dał dużo pieniędzy - westchnął Liam.
Clary nie wiedziała co odpowiedzieć. Zrobiło jej się ich żal. Jak widziała, gdy się rozglądają po jej domu to się jej serce krajało. Jakby mogła przygarnęłaby pod dach całą piątkę, ale nie mogła.
- Obiad - oznajmiła gosposia - Clary, zaprowadź gości do jadalni - dodała.
- Już idziemy - oznajmiła wstając z fotela - Chodźcie - dodała.
- Ile macie tutaj pomieszczeń? - zapytał z ciekawości Harry.
- Dwie łazienki, kuchnia, salon, cztery pokoje i jadalnia - odpowiedziała nastolatka.
- O mój Boże - zdziwił się Liam.
- Jesteśmy - oznajmiła Clary siadając na swoim ulubionym miejscu.
Po tym jak wszyscy zajęli miejsca, od razu zaczęły się rozmowy i śmiechy. Clary chciała ich jakoś rozweselić, by nie byli przytłoczeni. Dużo żartowali podczas, gdy jedli obiad.
- Clary już Wam cytowała Shakespeare'a? - zapytała Mary.
- Interesujesz się poezją? - zapytał zdziwiony Harry.
- Może trochę - odpowiedziała - Moja miłość równie jest głęboka jak morze, równie jak ono bez końca...
- Im więcej Ci jej udzielam, tym więcej czuję jej w sercu - dokończył Liam.
- Znasz to - zdziwiła się brunetka.
- Miłość, która się zmienia nie jest miłością. Miłość jest jak nieusuwalne znamię, przetrwa burze i nigdy nie zadrży...
- Miłość nie zmienia się z czasem, w ciągu godzin czy tygodni, ale potwierdza się, nawet u progu przeznaczenia - dokończyła Clary.
- Tak - powiedział speszony chłopak.
- Ładnie, ładnie - powiedziała Mary - Widzę, że przypomniały Ci się Clary cytaty - zauważyła - Dawno nie ruszyłaś tej książki - dodała.
- Ale jak widać jeszcze wszystko pamiętam.
- My chyba musimy się już zbierać - stwierdził Zayn wstając z krzesła.
- Zostańcie jeszcze - poprosiła Clary.
- Zayn ma racje, już długo tutaj siedzimy - powiedział Louis - Dziękujemy za obiad, był pyszny - dodał - Do widzenia.
- Odprowadzę Was - zaoferowała dziewczyna, tak jak chłopacy wstając z krzesła.
Zaprowadziła ich do drzwi, po czym otworzyła je.
- Grasz na fortepianie? - zapytał Liam.
- Tak - odpowiedziała.
- Jest nastrojony? - spytał znów.
- Tak, gram wieczorami - oznajmiła - Chcesz to możesz coś zagrać - dodała.
- Jak mogę, to chętnie - odpowiedział.
- Liam, musimy już iść - pogonił Zayn.
- Może innym razem - oznajmił brunet.
- Do zobaczenia, jak chcecie to przyjdźcie wieczorem - zaproponowała dziewczyna.
- Jak nie będziemy przeszkadzać to chętnie - oznajmił Harry.
- Do zobaczenia - powiedzieli niemal równocześnie po czym wyszli z domu dziewczyny.
Clary zakluczyła drzwi po czym wróciła do kuchni, gdzie Mary sprzątała już talerze.
- Całkiem mili Ci chłopcy - stwierdziła.
- Tak - odpowiedziała wskakując na blat.
- Macie z Liam'em? - zapytała orientacyjnie - Dużo wspólnego - dodała - Oboje gracie na fortepianie, lubicie Shakespeare'a - wymieniała.
- Możliwe - odpowiedziała nastolatka - Idę się przebrać w coś luźniejszego - dodała schodząc z blatu - No i chyba przyjdą do nas wieczorem - oznajmiła.
- Dobrze, naszykuje Wam jakiś deser - powiedziała z uśmiechem Mary.
- Dzięki, jesteś kochana - oznajmiła przytulając gosposię, po czym idąc do swojego pokoju.
Otworzyła swoją dość dużą szafę i zastanawiała się co założyć, aż w końcu wymyśliła... Ubrała zwykłe dżinsowe spodenki i bokserkę ze śliskiego materiału. Nie zostało jej nic jak trochę poćwiczyć. W końcu płaski brzuszek nie zrobi się leżąc na kanapie i wpatrując się w telewizor. Włączyła sobie muzykę i od razu zaczęła robić brzuszki, pompki oraz zwykłe ćwiczenia takie jak zwykle robiły na w-f'ie. Zajęło jej to prawie dwie godziny. Postanowiła, że weźmie prysznic. W końcu po takim wysiłku idzie się nieźle upocić. Poszła do łazienki. Stwierdziła, ze nie warto brać kąpieli w wannie i weźmie orzeźwiający prysznic. Po wyjściu z łazienki miała już na sobie nowy zestaw ubrań. Przez te kilka godzin pogoda zdążyła się zmienić na zdecydowanie gorsze. Zaczął padać deszcz, przez co zaczęło robić się zimno w domu. Mary już paliła w piecyku w salonie, aby później usiąść tam z Clary i porozmawiać. Do domu zadzwonił dzwonek. Gosposia poszła otworzyć drzwi. Okazało się, że to Liam i Harry. Od razu wpuściła ich do domu, widząc ich opłakany stan. Byli cali przemoknięci. Mary od razu dała im koc, aby było im cieplej i gorącą czekoladę do rąk. W końcu nastolatka przeszła do salonu, ale zamiast tak jak zawsze usiąść na kanapie podeszła do fortepianu. Nawet nie zauważyła chłopaków siedzących w salonie wraz z gosposią. Zaczęła grać jedną z jej ulubionych melodii. Była to piosenka z "Sagi Zmierzch". Zawsze, gdy ją grała myślała o przeszłości, która może nie byłą dla niej radosna, ale wspominała jej te czasy. Grała ją z wielkim uczuciem, grała ją sercem nie dłońmi. Mary uwielbiała patrzeć na Clary podczas, gdy ta wczuwała się cała w tą piosenkę. Grała ją z zamkniętymi oczami, bez żadnej pomyłki. Dawno jeszcze nie czuła się tak niesamowicie. Nawet nie pamiętała kiedy ostatni raz usiadła i spokojnie zaczęła grać na fortepianie. Dzisiaj przypomniał jej o tym Liam. Musiała usiąść przy instrumencie i chociaż coś zagrać. Coś co było dla niej wspomnieniem. Niestety po kilku minutach skończyła grać, otworzyła oczy i zaczęła rękami dotykać instrumentu. Nagle usłyszała jak ktoś klaszcze. Spojrzała na salon, od razu uśmiechnęła się. Nie wiedziała, że przyjdą aż tak szybko. Jakby wiedziała, że tutaj są nigdy by nie zagrała przed nimi. Zbyt bardzo się wstydziła, ale jednak...
- Zagraj to jeszcze raz - poprosiła Mary - Już dawno nie grałaś - dodała.
Clary uśmiechnęła się do gosposi, po czym wyprostowała się i zaczęła grać tą samą melodię, tym razem jeszcze bardziej energicznie i z większym uczuciem. Po chwili poczuła, że obok niej ktoś jeszcze siedzi. Otworzyła oczy by to skontrolować. Był to Liam i wpatrywał się każdemu jej ruchu. Znów zamknęła oczy, gdy miała je otwarte, chłopak ją wręcz rozpraszał. Czuła, że jej się przygląda. Takie rzeczy się czuje.
~*~
Jak podoba się już drugi rozdział?
Jaki fragment z niego najbardziej Wam się podoba?
dam ci radę. nie rozpisuj się bardzo, dobrze, że masz wenę. ale od razu się ode chciewa! ;p albo zmień szablon
OdpowiedzUsuńto jest opowiadanie, nie opis mojego życia...
OdpowiedzUsuńDobra, okej. Zdziwiłam się jak zobaczyłam pierwszy komentarz, ale okej. Rozdział świetny - mówiąc jednym zdaniem. Mogłabym się rozpisać, ale raczej nie muszę ;)
OdpowiedzUsuń