niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 3

Piosenka zakończyła się.
- Jak przyjemnie poczuć znów klawisze - stwierdziła brunetka.
- Mówiłaś, że grasz wieczorami - przypomniał Liam.
- Bo tak było jeszcze jakiś czas temu - oznajmiła - Ostatnio nie miałam na to zupełnie czasu - wyjaśniła dziewczyna - Ale chyba będzie trzeba go znów znaleźć - dodała.
- Takiego talentu nie można lekceważyć - oznajmił chłopak.
- Teraz Ty coś zagraj - powiedziała zmieniając temat i przesuwając się na bok, aby chłopak miał więcej miejsca dla siebie.
- Zayn pisał, że muszę natychmiast do niego przyjść, nie wiem o co chodzi, ale wygląda to poważnie - wtrącił Harry - Idziesz ze mną? - zapytał.
- Zostanę, może to do Ciebie ma jakąś sprawę - odpowiedział.
- Naprawdę musisz już iść? - zapytała Clary.
- Tak, przepraszam, do zobaczenia - oznajmił, po czym wybiegł z domu.
- Pójdę Wam coś dzieci zrobić do jedzenia - oznajmiła Mary idąc do kuchni.
- No graj - ponagliła go dziewczyna.
Brunet wydobył pierwsze dźwięki z fortepianu. Stwierdził, że to właśnie jest idealny moment na wyznanie nastolatce jego uczuć. postanowił zagrać You're Beautiful. To była jedna z ulubionych piosenek Clary. Od razu zatopiła się w niej. Chłopak od razu zaczął śpiewać tą piosenkę.

My life is brilliant.

My life is brilliant. 
My love is pure. 
I saw an angel. 
Of that I'm sure. 
She smiled at me on the subway. 
She was with another man. 
But I won't lose and sleep all night,
'Cause I've got a plan. 

You're beautiful. You're beautiful. 
You're beautiful, it's true. 
I saw your face in a crowded place, 
And I don't know what to do, 
'Cause I'll never be with you. 

Yes, she caught my eye, 
As we walked on by. 
She could see from my face that I was
Fucking high [wersja CD]
Flying high [wersja radio/video]
And I don't think that I'll see her again, 
But we shared a moment that will last till the end. 

You're beautiful. You're beautiful. 
You're beautiful, it's true. 
I saw your face in a crowded place, 
And I don't know what to do, 
'Cause I'll never be with you. 


You're beautiful. You're beautiful. 
You're beautiful, it's true. 
There must be an angel with a smile on her face, 
When she thought up that I should be with you. 
But it's time to face the truth, 
I will never be with you.

Jego głos drżał. Bał się reakcji siedemnastolatki. Ale ta piosenka idealnie pasowała do jego nastroju i uczuciu do niej. Miał nadzieję, że zrozumie, że śpiewa to do niej i opowiada o jego życiu. Po zakończeniu piosenki odwrócił się twarzą do Clary i uśmiechnął się uroczo. W oczach brunetki pojawiły się łzy wzruszenia. 
- To było piękne - oznajmiła.
Liam nie odpowiedział chwycił w jedną dłoń twarz dziewczyny i delikatnie musnął jej usta. W tym momencie do salonu weszła Mary lecz, gdy tylko zobaczyła całującą się parę postanowiła wyjść i nie przeszkadzać im. 
- Zaplanowałeś to - stwierdziła dziewczyna - Dobrze wiesz, że lubię być zaskakiwana, wiesz co mnie porusza, że nie lubię nachalności - wymieniała - Tylko skąd? - zapytała.
- Zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia. Pamiętasz, wtedy w metrze...? Potknąłem się o schodek, wszyscy zaczęli się śmiać. Stałaś wtedy przy oknie naprzeciwko z Dominic'iem - oznajmił.
- To byłeś Ty? - zapytała z niedowierzaniem.
- Tak, zmieniłem się - odpowiedział chłopak.
- Jakim cudem wiesz o mnie tyle co najlepszy przyjaciel? - zapytała Clary.
- Od ludzi w klasie - odpowiedział - Szperałem w internecie, dużo jest tam o Tobie i Twoich rodzicach - dodał.
- Jeszcze nikt nie zrobił dla mnie czegoś tak pięknego - oznajmiła.
- Może moglibyśmy spróbować jako para? - zapytał niepewnie brunet.
- Właściwie to moglibyśmy... - zaczęła - Ale musisz mi coś obiecać - zastrzegła.
- Co tylko zapragniesz - oświadczył Liam.
- Nigdy mnie nie skrzywdzisz...
- Nigdy bym nie śmiał - oświadczył.
Siedemnastolatka objęła go w karku, po czym pocałowała go.
- Musisz coś o mnie wiedzieć - powiedział chłopak - Tak naprawdę... Nie pochodzę z biednej rodziny - oznajmił - Moi rodzice pracują w firmie Twoich rodziców - dodał - A mieszkamy na tej starej ulicy, ale nie w rozszarpanym domu tylko tym największym w tamtych okolicach... Ale nie jest tam tyle miejsca co tu.
- Naprawdę Twoi rodzice pracują z moimi? - zapytała zdziwiona.
- Tak - odpowiedział chłopak - Podobno mają ze sobą dobre stosunki - dodał.
- To jeszcze lepiej - oznajmiła uśmiechając się.
- Mogę przeszkodzić? - zapytała odchrząkując Mary.
- Tak, oczywiście - odpowiedziała Clary wstając z miejsca.
- Przepraszam, że podsłuchiwałam, ale życzę szczęścia - oznajmiła - Chodźcie jeść - dodała.
- Dzięki - odpowiedziała Clary biorąc dyskretnie swojego nowego chłopaka za rękę.
Oboje skierowali się do kuchni. Usiedli na miejsca i zaczęli jeść tosty zrobione przez gosposię. Nagle otworzyły się drzwi do domu. Było słuchać jakieś damskie głosy.
- Mama!? - wykrzyknęli równocześnie Liam i Clary.
Po chwili do kuchni weszły dwie kobiety i dwóch mężczyzn.
- Liam, co Ty tutaj robisz? - zapytała jego matka.
- To chyba ja powinienem się o to samo zapytać Ciebie - oznajmił - Przyszedłem do Clary, koleżanki z klasy - dodał.
- To Wy chodzicie razem do klasy? - zapytała zdziwiona matka Clary.
- Tak się złożyło - odpowiedziała dziewczyna.
- Właściwie to skoro już tutaj jesteście... - zaczął Liam - To tak właściwie jesteśmy parą - dodał pokazując im ich splątane ręce.
- Ooo... - wydusiła z siebie zdziwiona matka Liam'a.
- Nie sądzicie, że to trochę zwariowany pomysł? - zapytał ojciec Clary.
- Nie, niby dlaczego? - zapytała brunetka.
- No dobra, możecie być sobie razem - westchnęła matka dziewczyny - Tylko, żeby to się nie odbiło na nas - dodała wskazując całą ich czwórkę.
- Spokojnie - powiedział Liam - Sprawa tylko między nami - obiecał.
- My już pójdziemy do pokoju - stwierdziła Clary wstając z krzesła i idąc w kierunku piecyka.
Liam podążał tuż za nią, po czym usiadł obok niej. Dotknął jej rąk, które były lodowate. 

sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział 2

- Ale Ty masz duży dom - zachwycał się Zayn - W dodatku ten widok na morze - dodał.
- Może robi wrażenie, ale idzie przywyknąć, na mnie już to wszystko wrażenia nie robi - stwierdziła.
- Chciałbym mieszkać w takim domu chociaż przez jeden dzień - powiedział chłopak.
- Gdzie Wy mieszkacie? - zapytała Clary.
- Szkoda gadać - zbył ją Niall.
- No mówcie - ponagliła.
- Praktycznie obok szkoły - odpowiedział Louis.
- Na tych starych ulicach? - zapytała ze zdziwieniem.
- Niestety nam Bóg nie dał dużo pieniędzy - westchnął Liam.
Clary nie wiedziała co odpowiedzieć. Zrobiło jej się ich żal. Jak widziała, gdy się rozglądają po jej domu to się jej serce krajało. Jakby mogła przygarnęłaby pod dach całą piątkę, ale nie mogła. 
- Obiad - oznajmiła gosposia - Clary, zaprowadź gości do jadalni - dodała.
- Już idziemy - oznajmiła wstając z fotela - Chodźcie - dodała.
- Ile macie tutaj pomieszczeń? - zapytał z ciekawości Harry.
- Dwie łazienki, kuchnia, salon, cztery pokoje i jadalnia - odpowiedziała nastolatka.
- O mój Boże - zdziwił się Liam.
- Jesteśmy - oznajmiła Clary siadając na swoim ulubionym miejscu. 
Po tym jak wszyscy zajęli miejsca, od razu zaczęły się rozmowy i śmiechy. Clary chciała ich jakoś rozweselić, by nie byli przytłoczeni. Dużo żartowali podczas, gdy jedli obiad. 
- Clary już Wam cytowała Shakespeare'a? - zapytała Mary.
- Interesujesz się poezją? - zapytał zdziwiony Harry.
- Może trochę - odpowiedziała - Mo­ja miłość równie jest głębo­ka jak morze, równie jak ono bez końca...
Im więcej Ci jej udzielam, tym więcej czuję jej w sercu - dokończył Liam.
- Znasz to - zdziwiła się brunetka.
Miłość, która się zmienia nie jest miłością. Miłość jest jak nieusu­wal­ne zna­mię, przet­rwa burze i nig­dy nie zadrży...
Miłość nie zmienia się z cza­sem, w ciągu godzin czy ty­god­ni, ale pot­wier­dza się, na­wet u pro­gu przeznaczenia - dokończyła Clary.
- Tak - powiedział speszony chłopak.
- Ładnie, ładnie - powiedziała Mary - Widzę, że przypomniały Ci się Clary cytaty - zauważyła - Dawno nie ruszyłaś tej książki - dodała.
- Ale jak widać jeszcze wszystko pamiętam.
- My chyba musimy się już zbierać - stwierdził Zayn wstając z krzesła.
- Zostańcie jeszcze - poprosiła Clary.
- Zayn ma racje, już długo tutaj siedzimy - powiedział Louis - Dziękujemy za obiad, był pyszny - dodał - Do widzenia.
- Odprowadzę Was - zaoferowała dziewczyna, tak jak chłopacy wstając z krzesła.
Zaprowadziła ich do drzwi, po czym otworzyła je.
- Grasz na fortepianie? - zapytał Liam.
- Tak - odpowiedziała.
- Jest nastrojony? - spytał znów.
- Tak, gram wieczorami - oznajmiła - Chcesz to możesz coś zagrać - dodała.
- Jak mogę, to chętnie - odpowiedział.
- Liam, musimy już iść - pogonił Zayn.
- Może innym razem - oznajmił brunet.
- Do zobaczenia, jak chcecie to przyjdźcie wieczorem - zaproponowała dziewczyna.
- Jak nie będziemy przeszkadzać to chętnie - oznajmił Harry.
- Do zobaczenia - powiedzieli niemal równocześnie po czym wyszli z domu dziewczyny.
Clary zakluczyła drzwi po czym wróciła do kuchni, gdzie Mary sprzątała już talerze.
- Całkiem mili Ci chłopcy - stwierdziła.
- Tak - odpowiedziała wskakując na blat.
- Macie z Liam'em? - zapytała orientacyjnie - Dużo wspólnego - dodała - Oboje gracie na fortepianie, lubicie Shakespeare'a - wymieniała.
- Możliwe - odpowiedziała nastolatka - Idę się przebrać w coś luźniejszego - dodała schodząc z blatu - No i chyba przyjdą do nas wieczorem - oznajmiła.
- Dobrze, naszykuje Wam jakiś deser - powiedziała z uśmiechem Mary.
- Dzięki, jesteś kochana - oznajmiła przytulając gosposię, po czym idąc do swojego pokoju. 
Otworzyła swoją dość dużą szafę i zastanawiała się co założyć, aż w końcu wymyśliła... Ubrała zwykłe dżinsowe spodenki i bokserkę ze śliskiego materiału. Nie zostało jej nic jak trochę poćwiczyć. W końcu płaski brzuszek nie zrobi się leżąc na kanapie i wpatrując się w telewizor. Włączyła sobie muzykę i od razu zaczęła robić brzuszki, pompki oraz zwykłe ćwiczenia takie jak zwykle robiły na w-f'ie. Zajęło jej to prawie dwie godziny. Postanowiła, że weźmie prysznic. W końcu po takim wysiłku idzie się nieźle upocić. Poszła do łazienki. Stwierdziła, ze nie warto brać kąpieli w wannie i weźmie orzeźwiający prysznic. Po wyjściu z łazienki miała już na sobie nowy zestaw ubrań. Przez te kilka godzin pogoda zdążyła się zmienić na zdecydowanie gorsze. Zaczął padać deszcz, przez co zaczęło robić się zimno w domu. Mary już paliła w piecyku w salonie, aby później usiąść tam z Clary i porozmawiać. Do domu zadzwonił dzwonek. Gosposia poszła otworzyć drzwi. Okazało się, że to Liam i Harry. Od razu wpuściła ich do domu, widząc ich opłakany stan. Byli cali przemoknięci. Mary od razu dała im koc, aby było im cieplej i gorącą czekoladę do rąk. W końcu nastolatka przeszła do salonu, ale zamiast tak jak zawsze usiąść na kanapie podeszła do fortepianu. Nawet nie zauważyła chłopaków siedzących w salonie wraz z gosposią. Zaczęła grać jedną z jej ulubionych melodii. Była to piosenka z "Sagi Zmierzch". Zawsze, gdy ją grała myślała o przeszłości, która może nie byłą dla niej radosna, ale wspominała jej te czasy. Grała ją z wielkim uczuciem, grała ją sercem nie dłońmi. Mary uwielbiała patrzeć na Clary podczas, gdy ta wczuwała się cała w tą piosenkę. Grała ją z zamkniętymi oczami, bez żadnej pomyłki. Dawno jeszcze nie czuła się tak niesamowicie. Nawet nie pamiętała kiedy ostatni raz usiadła i spokojnie zaczęła grać na fortepianie. Dzisiaj przypomniał jej o tym Liam. Musiała usiąść przy instrumencie i chociaż coś zagrać. Coś co było dla niej wspomnieniem. Niestety po kilku minutach skończyła grać, otworzyła oczy i zaczęła rękami dotykać instrumentu. Nagle usłyszała jak ktoś klaszcze. Spojrzała na salon, od razu uśmiechnęła się. Nie wiedziała, że przyjdą aż tak szybko. Jakby wiedziała, że tutaj są nigdy by nie zagrała przed nimi. Zbyt bardzo się wstydziła, ale jednak... 
- Zagraj to jeszcze raz - poprosiła Mary - Już dawno nie grałaś - dodała.
Clary uśmiechnęła się do gosposi, po czym wyprostowała się i zaczęła grać tą samą melodię, tym razem jeszcze bardziej energicznie i z większym uczuciem. Po chwili poczuła, że obok niej ktoś jeszcze siedzi. Otworzyła oczy by to skontrolować. Był to Liam i wpatrywał się każdemu jej ruchu. Znów zamknęła oczy, gdy miała je otwarte, chłopak ją wręcz rozpraszał. Czuła, że jej się przygląda. Takie rzeczy się czuje. 

~*~

Jak podoba się już drugi rozdział?
Jaki fragment z niego najbardziej Wam się podoba?

Rozdział 1



          Po napisaniu paru zdań w swoim pamiętniku, Clary wstała z kanapy w salonie i podeszła do okna, z którego było widać plażę oraz morze. Mieszkała tuż przy morzu w Newquay i tam też chodziła do szkoły. Jej rodziców jak zwykle nie było w domu, była tam tylko ich gosposia, Mary, która dla nastolatki była jak druga matka. Zawsze znalazła czas by z nią porozmawiać. Z czasem Clary ją pokochała jak własną rodzinę, mimo tego, że w niej nie była. Miała z nią lepszy kontakt niż z rodzicami, którzy chcieli zapewnić sowojej córce jak najlepszy standard w życiu i pracowali od wczesnych godzin porannych do nawet samej nocy, nie wiedząc, że to nie wystarcza dziewczynie. Jej w tym wieku była potrzebna ich pomoc i wiedza, ze ją kochają i zrobiliby dla niej wszystko, tymczasem to właśnie Mary okazywała jej więcej troski.
- Co sobie życzysz na śniadanie? - zapytała zza jej pleców Mary.
- Nie jestem głodna, dziękuję - oznajmiła Clary.
- Ja jednak sądzę, że powinnaś coś zjeść - odpowiedziała gosposia.
- Może później - powiedziała wychodząc na balkon.
Pogoda była piękna. Słońce grzało w jej twarz z niesamowitą siłą. Na sobie miała białą bluzkę z obrazkiem i dżinsowe spodenki, do tego oczywiście musiały być szpilki. Musiała je nosić, bo jej matka ciągle od roku jej powtarzała "Jako młoda pana Packet musisz ubierać się z klasą". Te słowa chyba dotarły do niej niesamowicie. Od pory, gdy Dominic z nią zerwał zmieniła się zdecydowanie na lepsze. Nie pyskuje tyle, ubiera się z klasą, elegancko i w drogich sklepach, do których zwykle jej matka ją posyła. Od teraz stała się całkiem grzeczną dziewczynką, nie chcąc znów wpaść w takie towarzystwo jak wtedy. Teraz był czerwiec, ale wszystkie szkoły do czasów września stwierdzili, że zamkną z powodu zbyt dużych upałów. Clary oparła się o barierkę, po czym spojrzała na plażę, która jak zwykle zatłumiona. O tej porze raczej nie byli to turyści, bo normalnie dzieci chodzą teraz do szkoły. Clary zaczęła rozmyślać patrząc na dzieci kąpiące się w wodzie i opalających się ludzi.

*          *          *

- Ej, zobaczcie, jest na balkonie - szepnął Harry do czwórki swoich przyjaciół leżących na kocu z zamkniętymi oczami.
Od razu odwrócili się w stronę domu Clary. Już od dawna cała piątka przyjaciół podkochiwała się w brunetce, ale nigdy żaden z nich nie miał odwagi do niej podejść. Uważali, że i tak nie zwróci na nich większej uwagi choć chodzi z nimi już dwa lata do jednej klasy. Zwykle była modnie i pięknie ubrana, nawet jak chodziła w dresach. Zawsze dbała o swój wygląd. To właśnie ona była obiektem westchnień w ich szkole. Kto choć raz zobaczył jej śliczny, promienny uśmiech nie umiał oderwać od niej wzroku. 
- Ale ona dzisiaj pięknie wygląda - oznajmił Liam.
- Szkoda tylko, że nie mamy u niej żadnych szans - westchnął Louis.
- Dla niej jesteśmy całkowicie niewidzialni - stwierdził Zayn.
- Już od dłuższego czasu jest sama... Jak widać zmieniła się, może jednak uda się któremuś z nas zdobyć jej serce... - zastanawiał się Niall.
- U niej żaden z nas nie ma szans.. Zobacz jak ona się ubiera, jaki ma dom - wymieniał Harry - Jej rodzice pracują w jednej z najlepszych firm w kraju - dodał.
- Co nie oznacza jeszcze, że ona patrzy tylko na to ile kto ma pieniędzy - stwierdził Zayn.
- Zayn ma racje - poparł Liam - Z pewnością chciałaby kogoś mieć przy sobie, kto ją wesprze i przytuli w potrzebie - dodał.
- W takim razie trzeba wymyślić jakiś plan - stwierdził Louis.
- Ale pamiętajcie, że przecież ona nie może być dziewczyną nas wszystkich - oznajmił blondyn.
- Schodzi z balkonu - powiedział niechętnie Harry.

*          *          *

- Maria, idę na plażę - oznajmiła Clary wchodząc do domu. 
- Dobra, ale masz wrócić do domu o 15, bo wtedy będzie obiad - oznajmiła gosposia.
- Dobrze - powiedziała uśmiechając się, po czym pobiegła do swojego pokoju przebrać się w strój kąpielowy i ubrać sukienkę. Po przebraniu się i wzięciu wszystkich najpotrzebniejszych rzeczy wyszła od razu przez taras na plażę. Wiedziała, że nie ma sensu iść gdzieś blisko morza, bo i tak nie będzie gdzie się tam wcisnąć. Postanowiła więc rozłożyć koc w pobliżu piątki chłopaków, którzy chyba byli z jej klasy, bo skądś ich znała, ale nie zamieniła z nimi nawet jednego zdania. Po rozłożeniu koca na gorącym piasku zdjęła swoje japonki i sukienkę, po czym usiadła smarując się kremem, aby nie spalić się. Jak to robiła ktoś do niej podszedł od tyłu zasłaniając słońce. 
- Zasłaniasz mi słońce, idź stać sobie gdzieś indziej - powiedziała odwracając się w kierunku nieznajomego, ale gdy tylko zobaczyła kto za nią stoi od razu nerwowa wstała z koca - Odejdź - rozkazała.
- Kochanie, nie pamiętasz już tego jak bardzo się kochaliśmy...? - zapytał Dominic podchodząc bliżej dziewczyny.
- Odsuń się! Nie chcę Cię znać - oznajmiła oddalając się.
- Nie ładnie to być taki nieposłusznym - powiedział kiwając jej przed twarzą palcem wskazującym.
- Odwal się - oznajmiła - Jesteś zwykłym egoistą, szkoda tylko, że tak późno się obudziłam i to zobaczyłam - dodała.
- Już nie pamiętasz jak wymykałaś się z domu po kłótni z rodzicami i przybiegałaś do mnie? - zapytał - Chyba jesteś mi coś za to winna... Nie sądzisz? - zapytał retorycznie.
- Nie, nie jestem... Nie poczuwam się do tego - oznajmiła.
- No chodź tutaj - powiedział zbliżając się do brunetki - Wolisz iść do mnie czy może do Ciebie? - wyszeptał jej do ucha, a jego ręka zaczęła wędrować poniżej jej talię.
- Odwal się! - krzyknęła dziewczyna uderzając go w twarz.
- Pożałujesz jeszcze tego - oznajmił przyciągając ją do siebie i przyciskając tak, że ją wszystko zaczęło boleć - Dobrze wiesz, że nie lubię jak ktoś mi czegoś odmawia - dodał.
- To boli, kretynie! - wrzasnęła.
- Bo ma boleć - oznajmił uśmiechając się zadziornie.
- Pomocy! - krzyknęła dziewczyna na co chłopak zaśmiał się i zatamował jej usta swoją dłonią.
- Jaka Ty jesteś głupia - prychnął.
Na szczęście cała piątka chłopaków widziała całą tą chorą sytuację. Od razu do nich podbiegli.
- Zostaw ją - oznajmił Zayn.
- Bo co...? - zapytał puszczając dziewczynę.
Na jej plecach widniały czerwone plamy od uścisku Dominic'a.
- Bo inaczej będzie źle - odpowiedział Niall.
- Ja miałbym się Was bać? - prychnął - Takich mięczaków...?
Harry nie wytrzymał... Uderzył bruneta jak najmocniej tylko potrafił w twarz. Z nosa Dominic'a zaczęła lecieć krew, gdy tylko on to spostrzegł od razu zdecydował się wycofać.
- Dzięki - oznajmiła Clary.
- Wszystko w porządku? - zapytał Liam.
- Tak, bywało gorzej - odpowiedziała - Naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdyby nie Wy - dodała.
- Zawsze służymy pomocą - oznajmił Louis. 
- Bywało gorzej...? - dopytywał Harry.
- Niestety - odpowiedziała brunetka.
- Czyli...? - zapytał Zayn.
- Nie raz byłam przez niego pobita - odpowiedziała nastolatka - W szkole zwykle to maskowałam - dodała.
- Sadziliśmy, że jesteście ze sobą szczęśliwi, bynajmniej tak to wyglądało - stwierdził Harry.
- Bo byliśmy, póki mu się nie sprzeciwiłam - powiedziała - Tak właściwie to skąd my się znamy? - zapytała niepewnie.
- Chodzimy do tej samej klasy... Od dwóch lat - powiedział Niall.
- No tak, przepraszam - oznajmiła.
- Spoko, chyba dla większości osób jesteśmy niewidzialni - stwierdził Liam - W zwłaszcza dla Ciebie - dodał pod nosem.
- Tego nie powiedziałam... - oznajmiła nastolatka - Po prostu jak ktoś do mnie nie zagada, to sama nie podejdę - dodała.
- Chyba, że tak - powiedział Lou.
- Chcieliśmy właściwie grać w siatkówkę, może przyłączysz się? - zaproponował Liam.
- Chętnie - odpowiedziała Clary uśmiechając się - Macie piłkę czy mam przynieść swoją? - zapytała dla upewnienia.
- Z naszej uciekło powietrze, ale mieliśmy zamiar pożyczyć od tych tam - powiedział Zayn wskazując parę leżącą na zielonym kocu mającą piłkę do siatkówki w torbie.
- Nie ma potrzeby pójdę po swoją - powiedziała - Idziecie ze mną? - zapytała.
- Właściwie możemy się przejść - stwierdził Louis.
- To chodźcie - oznajmiła - Rzeczy zostawcie - dodała zaczynając biec.
W końcu cała szóstka dobiegła do domu nastolatki i weszła na taras.
- Mary, podasz mi piłkę do siatkówki? - zapytała opierając się o szklane drzwi.
- Tak, już przynoszę - odpowiedziała z uśmiechem idąc do schowka.
Już po kilku sekundach wróciła.
- Proszę - oznajmiła podając jej zgubę.
- Dzięki - powiedziała.
- Kim są Twoi przyjaciele? - zapytała z ciekawością.
- Koledzy z klasy - odpowiedziała - Louis, Zayn, Harry, Niall i Liam - wymieniała wskazując po kolei na nich palcem.
- Przyjdźcie później się czegoś napić -zaproponowała - Może przy okazji zjedzą z nami obiad... - dodała.
Clary spojrzała na chłopaków, po czym zapytała:
- Zjecie z nami obiad?
- Chyba to trochę nie na miejscu - stwierdził Liam.
- Nalegam - oznajmiła Clary.
- To chyba nie możemy odmówić - stwierdził Zayn.
- Idźcie już - ponagliła Mary - Za pół godziny widzę Was w domu - dodała.
Nastolatkowie wybiegli na plażę  od razu zaczęli grać w siatkówkę. Było strasznie dużo śmiechu i zabawy. Ale jednak te pół godziny minęło strasznie szybko. Clary nigdy nie pomyślałaby, że tacy chłopacy jak oni mogą tak dobrze umieć się zabawiać. Zwykle wyglądali na kujonów, a tu proszę. Dziewczyna założyła swoją sukienkę i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Okazało się, że piątka przyjaciół już na nią czekała. Weszli do domu i rozsiedli się w salonie na kanapie.
- Rozgośćcie się - powiedziała Clary uśmiechając się - Zaraz wracam - dodała idąc do swojego pokoju, aby odłożyć torbę. 
Po kilku minutach wróciła do chłopaków. Na stole były już napoje z lodem i cytryną. 
- Widzę, że Mary już tu była - zauważyła nastolatka.
- Kim ona właściwie jest? - zapytał Harry.
- Gosposią, ale traktuję ją jak drugą mamę - oznajmiła.
- A rodzice? - dopytywał Liam.
- Jak zwykle w pracy - oznajmiła siadając na fotelu obok.

piątek, 13 grudnia 2013

Prolog

Włączcie sobie tą piosenkę, lepiej zrozumiecie tekst ;)
 


          "Drogi Pamiętniku!
Znów ten przeklęty dzień szkoły. Mam już jej serdecznie dość, oni nas tam dręczą, nie uczą! W dodatku nadal nie potrafię zapomnieć o Dominicu. Po tym co dla niego zrobiłam, w jakie kłopoty mnie wciągnął nagle mnie rzucił. Przez niego miałam przecież rozprawę w sądzie i kłopoty na policji, ale on jak zwykle wyszedł z wszystkiego czysty... Jak tak można...!? Dopiero teraz zrozumiała, że nic dla niego nie znaczyłam, a ja byłam w nim szaleńczo zakochana. Podziwiałam go za to co robi. Wszystkie dziewczyny zazdrościły mi, że właśnie z nim się zadaję, byłam z tego dumna, ale wszystko niestety skończyło się dla mnie źle... Nie, źle to zbyt łagodne określenie... A pomyśleć, że miałam tak wielkie marzenia, które miały szansę się spełnić. Teraz już nie dadzą rady. Kiedyś tańczyłam, śpiewałam, chodziłam na castingi do przeróżnych filmów i seriali. Rodzice byli dumni i wszystkim chwalili się jaką mają utalentowaną córeczkę. Niestety dokładnie rok temu, 7.05.12 wszystko się skończyło, a to wszystko przez tego kretyna Dominca! Jak mogłam mu zaufać, jak mogłam być tak ślepa i naiwna! Nienawidzę mojego życia. Okazuje się, że teraz mogę liczyć tylko na mojego już dość starego kota, który zawsze jest przy mnie, gdy tego potrzebuję. Dlaczego życie musiało mnie tak ukarać!? Co mu takiego zrobiłam. Ja tylko chciałam być SZCZĘLIWA! Czy to tak trudno zrozumieć!?
Clary :'("

środa, 11 grudnia 2013

Bohaterowie

Clary Packet - siedemnastolatka dziewczyna o czekoladowych oczach i brązowych pięknych włosach. Ma bujną wyobraźnię czasami umie wręcz wyobrazić sobie zbyt wiele przez co wpędza się w kłopoty. Od lat uważana za niegrzeczną, rozkapryszoną i nieposłuszną dziewczynkę. Jej rodzice pracują jako szefowie jednej z większych firm w Anglii przez co nie mogą poświęcać jej więcej czasu. Nikomu nie ufa, twierdzi, że to nie ma sensu, gdyż i tak później nawet najbliższe osoby odchodzą. Po tym jak chłopak, w którym była na zabój zakochana rzucił ją, załamała się i od tej pory na jej ciele zostają ślady po samookaleczeniu się. Zwykle jej makijaż jest wyrazisty i mocny, zwłaszcza, gdy chce dopiec rodzicom. Jest ona pewnego typu buntowniczką.


One Direction - (chyba nie trzeba przedstawiać ;P)