sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział 1



          Po napisaniu paru zdań w swoim pamiętniku, Clary wstała z kanapy w salonie i podeszła do okna, z którego było widać plażę oraz morze. Mieszkała tuż przy morzu w Newquay i tam też chodziła do szkoły. Jej rodziców jak zwykle nie było w domu, była tam tylko ich gosposia, Mary, która dla nastolatki była jak druga matka. Zawsze znalazła czas by z nią porozmawiać. Z czasem Clary ją pokochała jak własną rodzinę, mimo tego, że w niej nie była. Miała z nią lepszy kontakt niż z rodzicami, którzy chcieli zapewnić sowojej córce jak najlepszy standard w życiu i pracowali od wczesnych godzin porannych do nawet samej nocy, nie wiedząc, że to nie wystarcza dziewczynie. Jej w tym wieku była potrzebna ich pomoc i wiedza, ze ją kochają i zrobiliby dla niej wszystko, tymczasem to właśnie Mary okazywała jej więcej troski.
- Co sobie życzysz na śniadanie? - zapytała zza jej pleców Mary.
- Nie jestem głodna, dziękuję - oznajmiła Clary.
- Ja jednak sądzę, że powinnaś coś zjeść - odpowiedziała gosposia.
- Może później - powiedziała wychodząc na balkon.
Pogoda była piękna. Słońce grzało w jej twarz z niesamowitą siłą. Na sobie miała białą bluzkę z obrazkiem i dżinsowe spodenki, do tego oczywiście musiały być szpilki. Musiała je nosić, bo jej matka ciągle od roku jej powtarzała "Jako młoda pana Packet musisz ubierać się z klasą". Te słowa chyba dotarły do niej niesamowicie. Od pory, gdy Dominic z nią zerwał zmieniła się zdecydowanie na lepsze. Nie pyskuje tyle, ubiera się z klasą, elegancko i w drogich sklepach, do których zwykle jej matka ją posyła. Od teraz stała się całkiem grzeczną dziewczynką, nie chcąc znów wpaść w takie towarzystwo jak wtedy. Teraz był czerwiec, ale wszystkie szkoły do czasów września stwierdzili, że zamkną z powodu zbyt dużych upałów. Clary oparła się o barierkę, po czym spojrzała na plażę, która jak zwykle zatłumiona. O tej porze raczej nie byli to turyści, bo normalnie dzieci chodzą teraz do szkoły. Clary zaczęła rozmyślać patrząc na dzieci kąpiące się w wodzie i opalających się ludzi.

*          *          *

- Ej, zobaczcie, jest na balkonie - szepnął Harry do czwórki swoich przyjaciół leżących na kocu z zamkniętymi oczami.
Od razu odwrócili się w stronę domu Clary. Już od dawna cała piątka przyjaciół podkochiwała się w brunetce, ale nigdy żaden z nich nie miał odwagi do niej podejść. Uważali, że i tak nie zwróci na nich większej uwagi choć chodzi z nimi już dwa lata do jednej klasy. Zwykle była modnie i pięknie ubrana, nawet jak chodziła w dresach. Zawsze dbała o swój wygląd. To właśnie ona była obiektem westchnień w ich szkole. Kto choć raz zobaczył jej śliczny, promienny uśmiech nie umiał oderwać od niej wzroku. 
- Ale ona dzisiaj pięknie wygląda - oznajmił Liam.
- Szkoda tylko, że nie mamy u niej żadnych szans - westchnął Louis.
- Dla niej jesteśmy całkowicie niewidzialni - stwierdził Zayn.
- Już od dłuższego czasu jest sama... Jak widać zmieniła się, może jednak uda się któremuś z nas zdobyć jej serce... - zastanawiał się Niall.
- U niej żaden z nas nie ma szans.. Zobacz jak ona się ubiera, jaki ma dom - wymieniał Harry - Jej rodzice pracują w jednej z najlepszych firm w kraju - dodał.
- Co nie oznacza jeszcze, że ona patrzy tylko na to ile kto ma pieniędzy - stwierdził Zayn.
- Zayn ma racje - poparł Liam - Z pewnością chciałaby kogoś mieć przy sobie, kto ją wesprze i przytuli w potrzebie - dodał.
- W takim razie trzeba wymyślić jakiś plan - stwierdził Louis.
- Ale pamiętajcie, że przecież ona nie może być dziewczyną nas wszystkich - oznajmił blondyn.
- Schodzi z balkonu - powiedział niechętnie Harry.

*          *          *

- Maria, idę na plażę - oznajmiła Clary wchodząc do domu. 
- Dobra, ale masz wrócić do domu o 15, bo wtedy będzie obiad - oznajmiła gosposia.
- Dobrze - powiedziała uśmiechając się, po czym pobiegła do swojego pokoju przebrać się w strój kąpielowy i ubrać sukienkę. Po przebraniu się i wzięciu wszystkich najpotrzebniejszych rzeczy wyszła od razu przez taras na plażę. Wiedziała, że nie ma sensu iść gdzieś blisko morza, bo i tak nie będzie gdzie się tam wcisnąć. Postanowiła więc rozłożyć koc w pobliżu piątki chłopaków, którzy chyba byli z jej klasy, bo skądś ich znała, ale nie zamieniła z nimi nawet jednego zdania. Po rozłożeniu koca na gorącym piasku zdjęła swoje japonki i sukienkę, po czym usiadła smarując się kremem, aby nie spalić się. Jak to robiła ktoś do niej podszedł od tyłu zasłaniając słońce. 
- Zasłaniasz mi słońce, idź stać sobie gdzieś indziej - powiedziała odwracając się w kierunku nieznajomego, ale gdy tylko zobaczyła kto za nią stoi od razu nerwowa wstała z koca - Odejdź - rozkazała.
- Kochanie, nie pamiętasz już tego jak bardzo się kochaliśmy...? - zapytał Dominic podchodząc bliżej dziewczyny.
- Odsuń się! Nie chcę Cię znać - oznajmiła oddalając się.
- Nie ładnie to być taki nieposłusznym - powiedział kiwając jej przed twarzą palcem wskazującym.
- Odwal się - oznajmiła - Jesteś zwykłym egoistą, szkoda tylko, że tak późno się obudziłam i to zobaczyłam - dodała.
- Już nie pamiętasz jak wymykałaś się z domu po kłótni z rodzicami i przybiegałaś do mnie? - zapytał - Chyba jesteś mi coś za to winna... Nie sądzisz? - zapytał retorycznie.
- Nie, nie jestem... Nie poczuwam się do tego - oznajmiła.
- No chodź tutaj - powiedział zbliżając się do brunetki - Wolisz iść do mnie czy może do Ciebie? - wyszeptał jej do ucha, a jego ręka zaczęła wędrować poniżej jej talię.
- Odwal się! - krzyknęła dziewczyna uderzając go w twarz.
- Pożałujesz jeszcze tego - oznajmił przyciągając ją do siebie i przyciskając tak, że ją wszystko zaczęło boleć - Dobrze wiesz, że nie lubię jak ktoś mi czegoś odmawia - dodał.
- To boli, kretynie! - wrzasnęła.
- Bo ma boleć - oznajmił uśmiechając się zadziornie.
- Pomocy! - krzyknęła dziewczyna na co chłopak zaśmiał się i zatamował jej usta swoją dłonią.
- Jaka Ty jesteś głupia - prychnął.
Na szczęście cała piątka chłopaków widziała całą tą chorą sytuację. Od razu do nich podbiegli.
- Zostaw ją - oznajmił Zayn.
- Bo co...? - zapytał puszczając dziewczynę.
Na jej plecach widniały czerwone plamy od uścisku Dominic'a.
- Bo inaczej będzie źle - odpowiedział Niall.
- Ja miałbym się Was bać? - prychnął - Takich mięczaków...?
Harry nie wytrzymał... Uderzył bruneta jak najmocniej tylko potrafił w twarz. Z nosa Dominic'a zaczęła lecieć krew, gdy tylko on to spostrzegł od razu zdecydował się wycofać.
- Dzięki - oznajmiła Clary.
- Wszystko w porządku? - zapytał Liam.
- Tak, bywało gorzej - odpowiedziała - Naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdyby nie Wy - dodała.
- Zawsze służymy pomocą - oznajmił Louis. 
- Bywało gorzej...? - dopytywał Harry.
- Niestety - odpowiedziała brunetka.
- Czyli...? - zapytał Zayn.
- Nie raz byłam przez niego pobita - odpowiedziała nastolatka - W szkole zwykle to maskowałam - dodała.
- Sadziliśmy, że jesteście ze sobą szczęśliwi, bynajmniej tak to wyglądało - stwierdził Harry.
- Bo byliśmy, póki mu się nie sprzeciwiłam - powiedziała - Tak właściwie to skąd my się znamy? - zapytała niepewnie.
- Chodzimy do tej samej klasy... Od dwóch lat - powiedział Niall.
- No tak, przepraszam - oznajmiła.
- Spoko, chyba dla większości osób jesteśmy niewidzialni - stwierdził Liam - W zwłaszcza dla Ciebie - dodał pod nosem.
- Tego nie powiedziałam... - oznajmiła nastolatka - Po prostu jak ktoś do mnie nie zagada, to sama nie podejdę - dodała.
- Chyba, że tak - powiedział Lou.
- Chcieliśmy właściwie grać w siatkówkę, może przyłączysz się? - zaproponował Liam.
- Chętnie - odpowiedziała Clary uśmiechając się - Macie piłkę czy mam przynieść swoją? - zapytała dla upewnienia.
- Z naszej uciekło powietrze, ale mieliśmy zamiar pożyczyć od tych tam - powiedział Zayn wskazując parę leżącą na zielonym kocu mającą piłkę do siatkówki w torbie.
- Nie ma potrzeby pójdę po swoją - powiedziała - Idziecie ze mną? - zapytała.
- Właściwie możemy się przejść - stwierdził Louis.
- To chodźcie - oznajmiła - Rzeczy zostawcie - dodała zaczynając biec.
W końcu cała szóstka dobiegła do domu nastolatki i weszła na taras.
- Mary, podasz mi piłkę do siatkówki? - zapytała opierając się o szklane drzwi.
- Tak, już przynoszę - odpowiedziała z uśmiechem idąc do schowka.
Już po kilku sekundach wróciła.
- Proszę - oznajmiła podając jej zgubę.
- Dzięki - powiedziała.
- Kim są Twoi przyjaciele? - zapytała z ciekawością.
- Koledzy z klasy - odpowiedziała - Louis, Zayn, Harry, Niall i Liam - wymieniała wskazując po kolei na nich palcem.
- Przyjdźcie później się czegoś napić -zaproponowała - Może przy okazji zjedzą z nami obiad... - dodała.
Clary spojrzała na chłopaków, po czym zapytała:
- Zjecie z nami obiad?
- Chyba to trochę nie na miejscu - stwierdził Liam.
- Nalegam - oznajmiła Clary.
- To chyba nie możemy odmówić - stwierdził Zayn.
- Idźcie już - ponagliła Mary - Za pół godziny widzę Was w domu - dodała.
Nastolatkowie wybiegli na plażę  od razu zaczęli grać w siatkówkę. Było strasznie dużo śmiechu i zabawy. Ale jednak te pół godziny minęło strasznie szybko. Clary nigdy nie pomyślałaby, że tacy chłopacy jak oni mogą tak dobrze umieć się zabawiać. Zwykle wyglądali na kujonów, a tu proszę. Dziewczyna założyła swoją sukienkę i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Okazało się, że piątka przyjaciół już na nią czekała. Weszli do domu i rozsiedli się w salonie na kanapie.
- Rozgośćcie się - powiedziała Clary uśmiechając się - Zaraz wracam - dodała idąc do swojego pokoju, aby odłożyć torbę. 
Po kilku minutach wróciła do chłopaków. Na stole były już napoje z lodem i cytryną. 
- Widzę, że Mary już tu była - zauważyła nastolatka.
- Kim ona właściwie jest? - zapytał Harry.
- Gosposią, ale traktuję ją jak drugą mamę - oznajmiła.
- A rodzice? - dopytywał Liam.
- Jak zwykle w pracy - oznajmiła siadając na fotelu obok.

2 komentarze:

  1. Jejciu, jaki świetny rozdział *-* Strasznie mi się podoba i będę tutaj zaglądać częściej. A i świetny nagłówek :>

    http://yeah-you-think-iim-crazy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie się czyta :) muszę mieć więcej czasu to przysiąde do czytania ;) pozdrawiam ^.^
    http://blogamelia.crazylife.pl/

    OdpowiedzUsuń